Uwielbiam swoją pracę. Jestem fryzjerem i to dla mnie na prawdę dobre. Poza włosami i tym co na głowie wiele zajmuje mnie to, co w głowie siedzi…

Teraz, kiedy za oknem najgorsze miesiące myśli same wracają do tego, że wszystko nie jest na zawsze, że każdy dzień jest inny i przemijamy. No bo takie drzewa, proszę bardzo, kwitły, szalały zielenią i kwiatami, a potem liście opadły i zostały stare kikuty.

Kiedy rozmawiam z klientkami, które mają po sześćdziesiątce, to mówią, że najbardziej chciałyby by być w wieku… no właśnie domyślasz się w jakim? Kiedy masz dwadzieścia, to jeszcze wciąż nie czas, potem masz dwadzieścia pięć i jeszcze masz czas, trzydzieści to już późno i pierwsze oznaki starzenia, czterdzieści – oj! A potem? To już lepiej nie mówić, z górki. I tak nigdy nie jest dobry czas. Bo to pojęcie najbardziej elastyczne. Wbrew temu, co się mówi przecież każdy z nas był w takiej sytuacji, kiedy minuta trwała wieczność, albo dwa tygodnie przeleciały nie wiadomo kiedy. Czym jest więc ten czas, a czym dopiero co jest odpowiedni?

Takie pytania zadajemy sobie zbyt rzadko. Nie doceniamy rzeczywistości. Wciąż przeszłość, albo przyszłość zasłaniają nam rzeczywistość. O ile jednak z młodością jest tak, że przemija i moja refleksja służy jedynie delikatnej sugestii, że warto przesunąć sobie granice tego końca, to inaczej jest z włosami. Można mieć lepsze włosy później, niż w młodzieńczym wieku.

Zacząć trzeba od tego, że najpiękniejsze włosy mamy w dzieciństwie. Dzieci na głowie noszą doskonałość, szkliste, błyszczące, ani przetłuszczające, ani przerzedzone, bez problemów, które zaczynają się wraz z okresem dorastania. I tu właśnie zaczyna się prawda o naszych włosach, choć nie żyją, najbardziej zależne są od naszych hormonów. W tym leży tajemnica.

Kłopoty. Dzięki nim wiesz, że żyjesz. W okresie młodości włosy się niesamowicie przetłuszczają. Problem ten nasila się szczególnie kiedy przychodzą zmiany pogody, na początku sezonu grzewczego, na koniec i na wielkie, letnie upały. Za ten kłopot odpowiedzialny jest testosteron, więc jak się domyślasz, mężczyźni cierpią na wspomniany problem zazwyczaj… bez przerwy. Czy jest jakieś rozwiązanie?

Jak często mówi się przy skórze łojotokowej twarzy, czy ciała, tak i w tym wypadku trzeba uważać z przyprawami i ostrymi produktami, tak jak w tamtym przypadku trzeba też osuszać. Wiele firm produkuje maski z glinki, czy specjalne płyny hamujące wydzielanie sebum. I to pomaga, sprawdziłem!

Nie do końca za to wierzę w szampony do włosów przetłuszczających się. Bo już sama nazwa wprowadza w błąd – to nie włosy się przetłuszczają, tylko skóra. Same zaś te produkty zawierają często sole, na krótką metę poprawiające kondycję skóry, ale w dłuższym okresie pogłębiają cały proces i do tego powodują przesuszenie włosów.

Innym kłopotem jest potem ciąża i zaburzenia, które prowadzą do wypadania włosów. Tak w czwartym miesiącu po urodzeniu, gwałtownie zmienia się gospodarka hormonalna i masowo wypadają włosy. Wtedy koniecznie trzeba działać od zewnątrz za pomocą ampułek czy masek do skóry blokujących wypadanie. Kiedy dostarczy się środków odżywczych mikro i makro elementów, włosy odżywają i kłopot znika, pod bujną czupryną. Do tego nie szkodzimy niuniowi, jeśli go karmimy. Ale wypadanie to też sprawa związana z przetłuszczaniem, które jest odpowiedzialne za 20% utraty włosów.

Kiedy już mija pierwsza połowa życia i zaczyna być dużo fajniej, trafiamy na okres stabilizacji hormonalnej. Ale za to zaczynamy siwieć na potęgę. No tu akurat Polki są zaprawione w boju, bo często od urodzenia mają beznadziejny kolor i go farbują. O tym w jednym z przyszłych artykułów. W skrócie kolorujesz i zmieniasz swoje niezręczne białe włosy w piękne i kolorowe. Uznajmy to więc za chwilowe. Po tym wspaniałym okresie stabilizacji zaczyna się okres przekwitania i na jego początku dopada nas nadmiar testosteronu czasem okresowy, czasem stały, zaburzenia działania tarczycy, a potem, kiedy hormony się uspokoją, gwałtowne przesuszenie skóry. Od tego czasu lepiej kupić sobie odkurzacz i lepiej tak czyścić niż myć. Do tego jeszcze głęboka siwizna.

Potem umieramy i kiedy otworzą trumnę, potomni zobaczą nas i tak z odrostem, bo włosy rosły jeszcze po śmierci – cholera! Kiedy więc cieszyć się tymi włosami? Teraz!

Mój ostry kurs przez całe życie, upraszczający parę jego faz, pokazuje, że nie ma dobrego czasu. Są dobre decyzje i złe, ale nie tym słowem określajmy przemijanie. Kiedy jest dobry czas na dziecko? Włosy mają ten urok, że dopóki je masz, możesz zadziałać, żeby w ciągu kilku miesięcy mieć fantastyczne. Zrób to. Nie ma takiego braku, którego nie da się rozwiązać, teraz czeka Cię inny, za chwilę ten, którego nawet się nie spodziewasz. A włosy potrafią się odwdzięczyć i ozdobić jak mało który element garderoby. To ostatni okrzyk mody, kiedy jesteśmy nadzy i pierwszy promyk ciała, gdy się ubraliśmy.

Na koniec odpowiedź. Kiedy się jest już bliżej, niż dalej życia, kobieta chce być w wieku trzydzieści pięć, czterdzieści, nie mniej, wierz mi! Tak wiele przed Tobą i Twoimi włosami. Moja mama jest przedstawicielką tych wspaniałych kobiet, które dobiły sześćdziesiątki i zaczęła za moją namową oszczędzać na starość. Skomentowała to wielkim zdziwieniem, po co ma ona – emerytka odkładać na „STAROŚĆ!”. Odpowiedziałem jej, że kobieta w Polsce statystycznie dożywa 84 lat, więc jest w takim wieku, jak gdyby była dwudziestopięciolatką, która wie, że umrze w wieku pięćdziesięciu, to nie czas kłaść się do grobu.

To ostatni czas, który można omówić przy okazji współczesnych kobiet i ich włosów. Terapia hormonalno zastępcza. Kiedy bierzemy tabletki z estrogenem, wzrastają włosy silniejsze i bardziej oporne na farbowanie, ale ładniejsze, przerwa w braniu hormonu oznacza znaczne osłabienie i łatwiejszą koloryzację. Warto to wiedzieć, tak jak przekonałem się o tym na mojej najwierniejszej klientce, mojej mamie. Teraz to wiem i przekazuję dalej. Kiedy więc zadbasz o włosy, będziesz mogła powiedzieć „Panie Kubo mam talent! A pewna kobieta zapyta Cię na ulicy sepleniąc lekko „Chcesz zostać Top Model?!”

sławek stawarczyk