Często tak się zdarza, że to, co gwiazdy noszą przez dwa lata wchodzi dopiero z opóźnieniem do powszechnego stosowania.
Tak jest z jasnymi końcówkami, które są w tej chwili ostatnim krzykiem ulicznej mody. Zaczyna być trochę dziewczyn, szczególnie tych z dłuższymi włosami, widzianych na ulicy z taką koloryzacją.

Cieszę się, że ten trend został wylansowany, bo moim osobistym koszmarem, jest negatyw tej koloryzacji, mianowicie ciemne końce jasny odrost. Czemu tak się dzieje? Otóż farba nakładana na farbę jej nie rozjaśni, poza małymi wyjątkami wymagającymi wiedzy specyficznej, za to nawet jasny brąz nakładany z mocną wodą, na poprzedni jasny brąz, paradoksalnie przyciemni nam kolor.

Wynika to z tego, że mocna woda wprowadza dodatkowe pigmenty i siłą wpycha je do środka. Jednocześnie nie jest w stanie usunąć tych, już w niej obecnych. Takie są nagie fakty i nie powinniśmy z nimi walczyć.

Żeby uzyskać rozjaśnione końcówki na naturalnych włosach, wystarczy jasna farba w wybranym kolorze odpowiednio nałożona. Zazwyczaj również spodziewamy się przejścia kolorystycznego, tak, żeby nie było tego nieszczęsnego odcięcia, tylko płynne przesunięcie z ciemnego do jasnego koloru.

W tym cała tajemnica, którą za chwil parę wyjawię.

Wrócę jeszcze jednak do częstszego problemu, czyli farbowanych już uprzednio włosów. Ja wspominałem i będę się tego trzymał, jasna farba nam ciemnej nie rozjaśni, choćby nie wiem co. Dlatego najpierw trzeba dokonać dekoloryzacji, oczywiście najprościej rozjaśniaczem.

Wiele dziewczyn boi się tego słowa „rozjaśniacz“. Najczęściej ma powody, bo jak pogryzł nas w dzieciństwie pies, to boimy się potem wszystkich psów, a jak zniszczyliśmy sobie włosy jako nastolatki rozjaśniaczem, to też go unikamy.

Jak wszystko na świecie, rozjaśniacze są dobre i złe. Są kiepskie, niszczące i demolujące, ale są też takie, które wiedzą, co robią i są łagodne.

Ponieważ wszystko drożeje, żywność w ciągu roku nawet o trzynaście procent, więc relatywnie lepsze produkty chemiczne, stają się dla nas dostępne. Można więc nabyć droga kupna rozjaśniacz bardzo dobry.

Wtedy wystarczy woda sześcioprocentowa i rzeczywiście, po potrzymaniu przez mniej więcej trzy kwadranse, uzyskamy rozjaśnienie o kilka, spodziewam się cztery, pięć tonów.

Dobrze jest zastosować ciepło, czyli zawinąć w folię i może to być folia kuchenna, albo podgrzać suszarką, mniej więcej pięć minut po nałożeniu, żeby rozjaśniacz w ogóle zaczął działać.

Jak palikować farbę, czy rozjaśniacz, żeby uzyskać piękne przejście. To jest największy w tym kłopot. Idealnym sposobem, który osobiście polecam, jest natapirowanie włosów od końców w górę. I dopiero na tak zsunięte włosy nakładać kolor. Wtedy po wyprostowaniu włosów, same, w naturalny sposób ułożą nam się w delikatne przejścia.

Dla sportowców, którzy już cokolwiek mieli do czynienia z farbowaniem, polecam jeszcze zabawę woda utlenioną i jej stężeniami. Dobrze jest przygotować mocniejszą wodę na końce, a delikatniejszą bliżej nasady włosów, w ten sposób uzyskamy również różne odcienie.

Jeśli chcemy uzyskać jedynie delikatniej jaśniejsze końce, bez kontrastu, tylko po prostu brąz, to samo się tyczy przetrawionych włosów i wyrównania koloru, możemy nałożyć rozjaśniacz z wodą półtora procentową, albo jedną z wymienionych farb: 000, 10,0 lub 11,1. Mimo, że jak wspomniałem wcześniej i będę się tego trzymać, jasna farba nie podbije nam koloru na ciemnej, to inaczej jest w wypadku tych dwóch. One to potrafią.

Nie wdając się w techniczne szczegóły, zastosowane z wodą dwunastoprocentową, podbiją nam kolor, a przy zastosowaniu ciepła nawet o dwa tony. Co ważne, pozostawią włosy błyszczące i piękne, mieniące się różnymi refleksami. Oczywiście jest to zagadka, co zastaniemy za kolor, po podbiciu, ale to już inna sprawa, można go zawsze skorygować.

Mimo, że boimy się wody dwunastoprocentowej, to zastosowana raz na włosach na pewno ich nie zniszczy i możemy to zrobić bez obawy. Włosy przetrawione z reguły, poza wyjątkami, były jedynie przyciemnianie i spokojnie możemy sobie pozwolić na jeden taki zabieg.

Żeby uzyskać przejście kolorystyczne między włosami, warto zmieszać farby. Pytanie częste jest, czy można miesząc je bez względu na pochodzenie, czy można mieszać, czy mogą dotykać się produkty różnych firm.

Prawda jest taka, że prawie zawsze tak i musielibyśmy mieć strasznego pecha, żeby trafić na takie, które dotykać by się nie powinny. Zazwyczaj produkty do włosów są produkowane w trzech miejscach na świecie. Pochodzą z tych samych fabryk więc raczej składają się z tego samego.

Możemy trafić na wypadek, kiedy jest dużo metali wewnątrz włosów, wtedy włosy przy zastosowaniu pewnych preparatów bardzo silnie się nagrzewają, do tego stopnia że mogą stopić foliowe rękawiczki. Jest to ekstremalna sytuacja i w życiu fryzjera zdarza się co pięć, dziesięć lat. Nie ekscytowałbym się, że jest eś tak wyjątkowa, że trafi się to właśnie tobie.

Wtedy oczywiście trzeba rozłożyć włosy i delikatnie schłodzić, lub natychmiast zmyć. Wystarczy więc, że będziemy kontrolować temperaturę i możemy mieć pewność, że się nic nie stanie na styku kolorów.

Kiedy już myjemy rozjaśniacz, warto to zrobić ta, żeby ni zmywać farby i potem, na dobrze umytych włosach, najlepiej szamponem oczyszczającym nawet trzy razy, żeby oczyścić wnętrze włosa z cząsteczek preparatu. To jest bardzo ważne, bo źle wypłukany nie pozwoli nam wniknąć farbie.

Potem zmiksujmy na końcach kolor z całej długości. Przygasi to żółć, która nam się pojawiła i w pięć, dziesięć minut poprawi kolor. Dla perfekcjonistów, lepiej zastosować specjalne żele do blondów, które wysycają na kolory i przełamują je.

W swoim salonie na co dzień stosuję technikę z żelami do wysycania blondów i uzyskuję fajne, chłodne i naturalne odcienie, trwalsze niż po farbie i nigdy nie mocniejszą wodą niż sześcioprocentowa. BO żele stosuje się z półtora procentowa wodą.
Ogólnie zrobienie tych jasnych końców to jest trochę zabawy. Najgorsze, że trzeba zakupić ze trzy, cztery składniki, z których wykorzysta się ich tylko trochę i co potem. W sytuacji, kiedy jesteśmy jedną z trojaczek, to ma sens, bo zużyjemy to z siostrami, ale tak, to zastanawiam się nad ekonomicznym uzasadnieniem realizacji tego w domu.

Dla pocieszenia, potem robi się już tylko odrost przez jakieś pół roku, co jak najbardziej możemy zrealizować same.