Czyli Moda mówi – znów natura!

Jest pięknie, śnieg mróz, to już druga zima w tym roku. Na szczęście, kto by się spodziewał, nadchodzi wiosna i to jaka?! Taka jest natura…

Częścią mojej pracy jest wiedzieć więcej i wcześniej na temat trendów, które nadchodzą. Nie jest to proste, bo pracuję do późna, a przez to jeszcze czas wolny spędzam przed telewizorem wpatrując się w modelki na wybiegach programów modowych i najnowsze produkcje muzyczne, na czym cierpi mija znajomość seriali i polskich gwiazdeczek. W przerwach na obiad królują czasopisma wyznaczające trendy. Tak, że sporo mam zaplamionych jajecznicą VOGUE, czy Fashion z aplikacją z kaszanki. No dobrze macie mnie, pewnie szybciej jest to dresing z sałaty – przynajmniej chciałbym żeby tak było…

Niezależnie od wszelkich problemów z pozyskaniem wiedzy, na tematy modowe, pewne jest, że teraz ma być natura i to nie byle jaka bo o odcieniach na poziomie siódmym do dziewiątego. Jak to ustalić? Idealnie byłoby mieć dostęp do próbnika kolorów. Firmy na świecie umówiły się co do oznaczania kolorów. Poziom jasności jest od 1 – bardzo czarny do 10 bardzo jasnego. Są też w niektórych firmach numery 11, 12 czy wyżej oznaczają one nic innego jak jeszcze jaśniejsze odcienie, tak zwane superblondy. Ta cyfra jest na początku każdego oznaczenia farby. Kiedy więc mamy oznaczenie 6,43, to wiem, że niezależnie od tego kto produkował tę farbę, że jest to średni poziom jasności. Wiem to z oznaczenia „6“ na początku. Pozostałe po przecinku cyfry oznaczają pierwsza kolor, druga refleks odcienia. Każdej cyfrze jest przyporządkowany kolor. Niestety tutaj nie jest już tak łatwo, jak z odcieniami, bo różnie różne firmy oznaczają „2“ i „7“, a część nie ma w ogóle „8“. Z grubsza jednak wiadomo o co chodzi z cyfr, szczególnie jeśli się zna producenta.
Kolory oznacza się:

0 to zawsze natura i tu możemy być zgodni
1 to szarość (bardzo rzadko zieleń), przyjmijmy, że szarość
2 to zazwyczaj beż, ale zdarza się że fiolet, niestety trzeba przeczytać na opakowaniu
3 zawsze złoto(żółty) niezależnie od firmy
4 zawsze miedź (czyli pomarańczowy)
5 prawie zawsze mahoń – który nie jest niczym innym, jak zimną czerwienią
6 zawsze czerwień, ta ciepła, czysta i intensywna
7 fiolet – szczególnie u Włochów, beże w innych firmach
8 szarość, albo zieleń, ale występuje niezwykle rzadko

Jak wspominałem pierwsza cyfra to poziom jasności a druga, ta po przecinku to kolor farby, czyli przy naszym przykładzie 6,43 „4“ oznacza, że jest to miedź, czyli rudość. Trzecia, ostatnia cyfra to refleks. Bo farby często są są mieszaniną kilku odcieni. Czyli w tubce jest dużo jednego koloru, ale jest przełamany innym i tak w naszym przykładzie 6,43, to trójka oznacza złoto. Mamy więc średni blond na, lub jasno brązowy, miedziany przełamany złotem.

Zdarzają się też kolory o jednej cyfrze, czyli na przykład 8,4 co oznacza, że jest to jasno miedziany. Rynek nie byłby sobą, gdyby nie było firm oznaczających nawet trzecią cyfrę po przecinku. To jednak wyjątki i ogólnie te zasady, które wyłożyłem pozwalają nam rozpoznać po cyfrach dokładny skład farby.

Nadchodzi wiosna i modny jest kolor „0“, czyli natura, na poziomie jasności 8. Oznacza to, że musimy szukać farb z ósemką z przodu, i albo z zerem po przecinku, albo po prostu „8“. Natury mają to do siebie, że są raczej neutralne i pasują prawie każdemu, co nie oznacza, że nie możemy trochę podziałać. Części z nas potrzebne są drobne korekty, na przykład ocieplenie odcienia, żeby nie być zbyt smutnym, wtedy idealna była by 8,03, czyli z drobnym przełamaniem złotem. To zawsze odmładza i rozświetla. Odwraca też uwagę od przebarwień. Jak już wspominałem, oznaczenie na drugim miejscu po przecinku, wyjaśnia że tego złota jest malutko, ale zawsze.

Kiedy potrzebujemy chłodnego odcienia do podkreślenia naszych stalowych tęczówek, wtedy dobrze jest wybrać 8,01, czyli przełamane szarością, albo 8,07, przełamane fioletem, co daje chłodny poblask platyny.

W niektórych firmach wydzielone są jeszcze natury specjalne oznaczone albo plusem „+“, albo np. 00. Są to natury do farbowania włosów opornych. Fajne w nich jest to, że mają schłodzoną, głębszą barwę i nie musimy się bać używać ich do każdego rodzaju włosów. Skoro o tym mowa, natury są fenomenalne do krycia wszelkiego rodzaju włosów, zarówno naturalnych, jak i siwych. Nie powinno być problemów z zafarbowaniem oznak starzenia. Poziom ósmy zaś jest stosunkowo łatwy do uzyskania z każdego poziomu, aż od trzeciego, czyli prawie czarnego. A że w Polsce są prawie sami Polacy, więc ciemniejsze włosy występują niezwykle rzadko.

Gorzej sprawa się ma, kiedy mamy już zafarbowane włosy na kolor intensywny, czyli rudy, czy mahoniowy. Najwięcej oczywiście po poprzednim sezonie jest miedzi. Trzeba je najpierw ściągnąć, bo nie uzyskamy ładnego odcienia. Warto pamiętać, że farba nie rozjaśnia farby, więc ani jej odcienia nie zmieni, ani nie stanie się jaśniejsza.

Wiele jest pań chodzących z jaśniejszym odrostem, niż resztą włosów, co świadczy o mało powszechnej wiedzy o wspomnianym fakcie. Jest to długa historia i chętnie ją opowiem, ale w osobnym odcinku.

Kiedy bierzemy się za farbowanie, pamiętajmy też, że rezultat to efekt nie tylko nałożonej farby, ale i podkładu. Kiedy do mnie przychodzi klientka do salonu i wybieramy jakiś odcień, w nieznacznych tylko przypadkach nakładam dokładnie wskazaną farbę. Raczej przeglądam włosy i wybieram taką farbę, żeby razem w efekcie z podkładem uzyskać oczekiwany kolor.

Na koniec mam tylko jedną uwagę. To, że modna jest natura, nie oznacza, że można chodzić w swoich włosach, które się dostało z urodzenia. Te włosy większość z nas ma stalowo, zielono szare, a to nie jest modne. Nie ma się czym martwić, bo możemy je poprawić niewielkim wysiłkiem, a to już super, bo zamiast się martwić pomyślmy o tych wszystkich biednych dziewczynach południa, które o blondach mogą tylko pomarzyć…