To jest dobre pytanie, bo czy każdy fryzjer potrafi być dobrym we fryzurach ślubnych?
Chodzisz na co dzień do fryzjera, który proponuje fajne, pasujące fryzury, ale planujesz wyjście i teraz, czy osoba dobra w cięciu, może być równie sprawna we fryzurach wieczorowych?
Zdarza się, że fryzjer świetnie strzyże, decydujesz się na kolor i jak to się kończy. Czy sprawny we fryzurach i cięciach fryzjer, jest równie dobry w tworzeniu koloryzacji tej fryzury?
To, za co kocham ten zawód to zróżnicowanie. Uwielbiam to, że mam różne rzeczy do wyboru. Pozwala mi się to rozwijać w różnych kierunkach. Mam cięcia, krótkie fryzury i te na długie włosy, fryzury męskie i damskie, to nie pozwala się nudzić. Jest też koloryzacja i pielęgnacja.
A w koloryzacji ściąganie koloru, i przyciemnianie, zmiany i odświeżanie. Ach, pełna różnorodność.
Do tego dochodzi czesanie jeszcze.
Żeby mi całkiem nie było nudno, to jeszcze mam szkolenia z fryzjerami, no i moje pisanie. Nie całe jest o fryzjerstwie, ale na stornce tak.
Wyobraź sobie, jaki to gąszcz różnorodnych czynności.
Nie bez przyczyny lekarze mają rożne specjalności. Inny zajmuje się skórą, oczami i tak dalej. Na zachodzie też jest rozróżnienie i koloryści często nie strzygą, a nawet i u nas często fryzjerzy strzygący nie zajmują się koloryzacją.
Takie specjalizacje mają swoje głębokie uzasadnienie. Wyszedłem dzisiaj od tego, czy uważasz, że ktoś, kto dobrze strzyże, musi być dobry w koloryzacji? Często ulubionym zajęciem fryzjera jest pielęgnacja, ale nic ponadto. I takie mają prawo.
W Polsce jest tendencja do bycia uniwersalnym i wszechstronnie przygotowanym fachowcem. Wprowadza to duże ciśnienie i wymaganie kształcenia się we wszystkich dziedzinach fryzjerstwa.
Nie jest to proste. Ale co jest i w której z dziedzin. Pewnie w tej, którą Ty się zajmujesz, tez jest, co robić.
Warto jednak zdobyć się na otwartość w rozmowie z osoba odpowiedzialną za nasze włosy, tak żeby uzyskać maksimum satysfakcji. Wierzę, że jest mnóstwo osób, które potrafią nadążyć i są we wszystkich tych dziedzinach niezłe. Potrafią.
Jest to specyficzna relacja, bo przyzwyczajamy się do człowieka, który zajmuje się naszymi włosami i chcielibyśmy, woleli, żeby już zrobił dla nas wszystko i to dobrze. I życzę, żeby tak było.
U nas, nie wiem, czy wiesz, jak wygląda tradycyjny egzamin czeladniczy „na fryzjera“. Otóż, w ogóle nie trzeba umieć farbować, bo nie ma wymogu. Egzamin sprowadza się do przygotowania loków spiralnych, loków płaskich, nawinięcia wałeczków trwałej, fryzury fantazyjnej na osiem wałków. I co ważne nie na siedem i nie na dwanaście, na osiem.
Potem jest strzyżenie damskie, co fajnie. Jest też męskie, klasyczne i sportowe. Klasyczne, to mniej więcej takie, jak występuje na niemieckich pornolach z lat osiemdziesiątych poprzedniego wieku. Tak przynajmniej mi się wydaje.
I ot cały egzamin.
Wiem, że wiele to w idei nie odbiega od pracy licencjackiej, czy magisterki, która w równie dużym stopniu przystaje do późniejszej rzeczywistości. Ale tak jest i warto to wiedzieć. System został stworzony tak, że nas nie chroni. Do tego jeszcze trzeba dodać, że fryzjerem można zostać bez żadnego przygotowania. Osobiście znam przypadek człowieka, który poczuł, że spróbuje być fryzjerem i zaczął strzyc.
Bo kto, z osób na fotelu może wiedzieć, co tak na prawdę za nami siedzi czy raczej stoi… ech.
Na szczęście jest mnóstwo szkoleń dla fryzjerów, wiele firm fryzjerskich organizuje zajęcia doszkalające z zakresu koloryzacji, czy zastosowania pielęgnacji w salonie. Zależy im na tym, z powodu sprzedaży. Wyedukowany klient, to świadomy klient. A więc i będzie więcej kupował.
Na szczęście! Bo dzięki temu istnieje szansa na dokształcenie, dla nas wszystkich, fryzjerów.
No bo, czy to nie jest zupełnie inny zawód, fryzjer pracujący na co dzień w salonie, a ten sesyjny od zdjęć? Tak, jak zupełnie czym innym jest praca w trasie z gwiazdą, a czym zupełnie odmiennym projektowanie jej wizerunku raz kiedyś.
Pisze o tym wszystkim, bo często u mnie w salonie wynika taka rozmowa, o tym jak nas się kształci, jak się doszkalamy. Dlaczego jest tak, że nie wszystko we włosach i o włosach wymaga tej samej biegłości. Jedna wiedza, jest znacznie trudniejsza, niż inna.
Podoba mi się ta różnorodność. Nie pozwala mi się nudzić. A zdarzało mi się to w życiu., Jest to mój czwarty zawód. Pracowałem już w agencji reklamowej, zarządzałem sklepami, sprzedawałem meble biurowe, czy promowałem dodatki spożywcze. Pominąłem sprzedaż grabi, niech im będzie, że pamiętam. Każda praca podobała mi się do momentu kreacji, wdrażania, poznawania kolejnych etapów. Kiedy jednak osiągałem pewien poziom wiedzy, uciekałem, z nudów.
Fryzjerstwo, po dziesięciu z górą latach, pozostawia wciąż we mnie niedosyt i wiem, że jeszcze parę rzeczy przede mną…
